Statystyki pokazują, że problem łysienia dotyka nawet 40% mężczyzn w Polsce, choć coraz częściej borykają się z nim także kobiety. Utrata włosów wpływa negatywnie na samopoczucie, prowadząc do obniżenia pewności siebie. Dobrą wiadomością jest to, że dzięki rosnącej dostępności metod leczenia, temat ten przestaje być tabu. Coraz popularniejsze stają się nawet przeszczepy włosów, traktowane na równi z zabiegami medycyny estetycznej. Jakie rozwiązania są dziś dostępne?
Problem wypadania włosów dotyczy coraz większej liczby osób – nie tylko mężczyzn, ale również kobiet. Jak podaje lek. Natasza Grądalska z kliniki L’experta, z łysieniem zmaga się nawet 40% mężczyzn w Polsce, a u kobiet problem często nasila się w okresie menopauzy.
– „Wielu pacjentów zgłasza się do nas, ponieważ zauważają przerzedzenie fryzury, cofające się zakola lub nadmierne wypadanie włosów przy codziennym czesaniu. To nie tylko defekt estetyczny, ale także źródło stresu i obniżonego samopoczucia” – zauważa lek. Grądalska.
Dlaczego wypadają włosy?
Przyczyn wypadania włosów może być wiele – od naturalnych procesów starzenia, przez zaburzenia hormonalne i niedobory żywieniowe, po działanie leków czy przewlekły stres.
– „Włosy nie wypadają bez powodu. To zawsze sygnał, że w organizmie dzieje się coś, co zakłóca ich cykl życia” – tłumaczy specjalistka.
– „Cykl wzrostu włosa obejmuje fazę anagenu, która może trwać nawet do 6 lat. Z wiekiem i pod wpływem różnych czynników, ten czas skraca się do 3–4 lat, a faza wypadania – telogen – się wydłuża. W efekcie włosy rosną cieńsze, słabsze, wolniej się regenerują”.
Najbardziej widoczne przerzedzenia pojawiają się w okolicach podatnych na działanie androgenów – czyli na czubku głowy, w zakolach i w okolicach ciemieniowych.
Różnice między kobietami a mężczyznami
– „U kobiet duże znaczenie mają zmiany hormonalne, szczególnie te, które towarzyszą menopauzie. U panów najczęściej obserwujemy łysienie androgenowe, które może mieć podłoże genetyczne, ale bardzo często zaostrza się na skutek stresu, niezdrowego stylu życia czy złej diety” – mówi lek. Grądalska.
Warto pamiętać, że również niektóre leki mogą przyczyniać się do utraty włosów – należą do nich m.in. betablokery, antydepresanty i cytostatyki.
Diagnostyka to podstawa
– „Zawsze powtarzam moim pacjentom, że pierwszym krokiem do zatrzymania wypadania włosów jest znalezienie jego przyczyny. W tym celu niezbędna jest szczegółowa diagnostyka” – podkreśla ekspertka z L’experta.
Niedobory witamin (np. z grupy B, A, C, D) i minerałów (żelazo, cynk, miedź) można skutecznie uzupełniać suplementacją i dietą. W przypadku łysienia androgenowego, które zostanie odpowiednio wcześnie rozpoznane, możliwe jest leczenie preparatami miejscowymi (np. wcierkami) oraz doustnymi lekami.
Wsparcie nowoczesnej medycyny regeneracyjnej
W walce z utratą włosów coraz częściej sięga się po zabiegi regeneracyjne.
– „Mezoterapia osoczem bogatopłytkowym (PRP) oraz fibryną bogatopłytkową (PRF) to procedury, które stosujemy bardzo często. Polegają one na ostrzykiwaniu skóry głowy preparatami pozyskanymi z krwi pacjenta – zawierają one naturalne czynniki wzrostu, które pobudzają mieszki włosowe do pracy” – wyjaśnia lek. Grądalska.
– „To idealne rozwiązanie we wczesnym etapie łysienia lub jako wsparcie innych terapii.”
Przeszczep włosów metodą FUE – skuteczność i trwałość
W przypadkach zaawansowanego łysienia, szczególnie androgenowego, skutecznym rozwiązaniem może być przeszczep włosów metodą FUE (Follicular Unit Extraction).
– „Zabieg polega na pobraniu pojedynczych mieszków włosowych z okolic, które nie ulegają łysieniu – najczęściej z tyłu głowy – i przeszczepieniu ich w miejsca przerzedzone. To metoda bezbliznowa, małoinwazyjna i wykonywana w znieczuleniu miejscowym. Całość trwa od 6 do 10 godzin, a pacjent tego samego dnia wraca do domu” – opisuje lekarka.
Zaletą przeszczepu FUE jest to, że wykorzystuje on własne mieszki pacjenta, co eliminuje ryzyko odrzutu.
– „To zabieg autologiczny, więc nie tylko bezpieczny, ale też trwały. U wielu pacjentów udaje się odzyskać nawet 80% utraconej wcześniej objętości włosów” – podsumowuje lek. Grądalska.








